MKS PR URBIS Gniezno zmierzył się z SPR Sambor Tczew w meczu na szczycie. Dla podopiecznych trenera Roberta Popka było to spotkanie niespełnionych nadziei i niewykorzystanych szans.

Ju pierwsze minuty pierwszego w rundzie rewanżowej pojedynku pokazały, że to nie będzie dla gnieźnianek łatwe starcie. Poczynania gospodyń na parkiecie nie wyglądały zbyt dobrze, a ich gra szła jak po grudzie. Mimo to walka była na tyle wyrównana, że żadnemu z zespołów nie udało się wypracować przewagi większej niż 2 bramki. Pierwsza połowa zakończyła się remisem (13:13).

Początek drugiej połowy miał zgoła odmienny przebieg. Po przerwie w grę żółto-czarnych wkradło się sporo nerwowości oraz straciły one przebojowość w ataku. Zespół z Grodu Lecha z każdą kolejną minutą grał coraz bardziej niemrawo i statycznie w ataku. Liderki tabeli I ligi każdy błąd miejscowych punktowały kolejnymi celnymi trafieniami do bramki. O ile w pierwszych 30 minutach gry defensywa gnieźnianek stanowiła monolit to później nawet w tym elemencie daleko było do tego do czego przyzwyczaiły nas dziewczyny z Gniezna. Nadzieja na odmienienie losów spotkania na korzyść MKS PR URBIS zaczęła niknąć, w momencie kiedy SPR Sambor Tczew w 38 minucie odjechał rywalkom na cztery bramki. Serie cztero-,pięciominutowe bez żadnego trafienia do bramki bronionej przez niezwykle skuteczną Martę Wiercioch, przy szybkiej i bezbłędnej grze tczewianek sprawiły, że już na 10 minut przed ostatnim gwizdkiem widmo pierwszej w tym sezonie porażki we własnej hali stało się faktem. Gospodynie przegrały z Samborem Tczew w spotkaniu na szczycie 1. ligi 23:33.

MKS: Kobyłecka, Konieczna – Kasprowiak 3, Niedzielska, Siwka 1, Giszczyńska 4, Chojnacka 3, Dolacińska 1, Bigoszewska-Jackowiak, Różewska, Rachela, Kaczmarek 6, Matysek 2, Łęgowska 3.