Pechowo rozpoczął się dla Jagody Linkowskiej sezon 2020/21. Już u jego progu doznała poważnej kontuzji, co doprowadziło do tego, że w listopadzie musiała przejść zabieg rekonstrukcji ACL. Jak teraz czuje się zawodniczka MKS PR URBIS Gniezno?

Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Wracam do zdrowia. Jestem niecałe 3 miesiące po operacji, ale widać progres. Przeszłam biomechaniczną ocenę mięśnia. Mięsień zaczyna już coraz bardziej pracować. Mogę pracować na większych obciążeniach, ale zgody na bieganie nadal nie mam. Mimo to jestem dobrej myśli – ocenia swój stan zdrowia.

Kiedy możemy spodziewać się powrotu naszej rozgrywającej do gry?
Chciałabym wrócić tak, że jak już wrócę, to by nic mi się nie stało. Czy będzie to w tym sezonie? Chciałabym, aczkolwiek zobaczymy czy zdrowie na to pozwoli. Na ten czas priorytetem jest skuteczna rehabilitacja i powrót do zdrowia. Nie jest to łatwe, jednak co nas nie zabije, to nas wzmocni – mówi.

Podopieczna trenerów Roberta Popka i Romana Solarka jest obecna z drużyną podczas spotkań rozgrywanym na hali im. Mieczysława Łopatki w Gnieźnie. Oglądanie meczów z trybun nie jest dla niej idealną perspektywą. 27-letnia zawodniczka wolałaby być częścią zespołu na parkiecie. – Trudniejsze jest bycie z boku. Zawsze jestem na hali podczas spotkań. Jestem z nimi duchowo, wspieram je. Nie jest to łatwa rola, ponieważ wolałabym je wspierać na parkiecie – kończy Linkowska.